Piątek


22 lutego 2019, 16:31

Piątek...

Ostatnio niewiele powodów do szczególnej radości.

Miały być zmiany - miało być więcej spokoju...tymczasem cały czas gonię i tak na prawdę nie wiem czy ta gonitwa ma sens. 

Czuję się strasznie przytłoczona...Mówię sobie, że muszę się podnieść i iść dalej przed siebie z podwójną siłą... 

Jednak od powiedzenia sobie czegoś do zrealizowania jest długa droga. 

Muszę mieć miejsce, w którym moje emocje trochę ochłoną. Przecież nie można wiecznie obarczać problemami najbliższych.

Łatka wiecznie pesymistycznej osoby też mnie drażni, więc staram się, próbuję, bronię przed tymi wszystkimi pesymistycznymi myślami....ale cholera no, 

cały czas wracam do punktu wyjścia. Nie wiem już sama od czego zacząć. I jak zacząć. 

Obecnie marznę. Chce mi się płakać. Czy to depresja? ... Nie, niemożliwe. 

Weekend bardzo szybko zleci, a w niedzielę czeka mnie droga do Warszawy i tydzień szkoleń. Wieczory będą swobodne do pisania... 

 

 

Do tej pory nie pojawił się jeszcze żaden komentarz. Ale Ty możesz to zmienić ;)

Dodaj komentarz